Witajcie!
Dziś kilka słów o wymiankach...
Dawno, dawno temu uwielbiałam wymianki. nie dość, że nie przepuszczałam większości okazji, aby powymieniać się dobrociami, to nawet sama je organizowałam(kto pamięta?)
Niestety, kilka wymianek zdarzyło się takich, że po prostu, nie rozwijając tematu, odechciało mi się:-(
W przeciągu kilku lat jakieś pojedyncze prywatne się zdarzały(na przykład z Bożką mam_i_ja trwają nieustannie od dobrych kilku lat:-D), ale rzadko.
Jednak marzyło mi się coś, co od dawna mnie zachwycało- skarpetkowa laleczka od Justynki!
Umówiłyśmy się więc na wymiankę. Koniecznie najpierw zajrzyjcie do Justynki TUTAJ, aby zobaczyć, co dostałam. Porobiłam zdjęcia, ale u mnie od tygodnia leje i po prostu te piękności nie zasługują na taką oprawę. Justynka obfociła cudownie moją myszkę, aniołka, gnoma, zakładkę a ja dodam, że paka była wspaniała- ile przydasiów, wspaniałe słodycze i herbatki!
Moim marzeniem była świnka morska lub jakiś gryzoń, bo je kocham. W sumie dostałam i jedno , i drugie:-D, bo świneczki na zakładce są przesłodkie. Acha , aniołek powędrował za zgodą Justynki do mojej mamci.
Natomiast Justynce marzył się igielnik w stylu mojego(no już Martowego) dyniowego igielnika z masy Das oraz coś z muchomorkiem.
Tu wrzucę zdjęcia, bo robiłam je przed wysłaniem paczuszki.











































