Dziś pokonała mnie pogoda! W planach było mnóstwo rzeczy, ale nie dałam rady:-(
Rano zdążyłam wykończyć koszyczek z wczorajszych warsztatów- ręka do teraz boli ha ha ha, nie wyszedł zbyt równy, ale stoi ;-D
Później przesnułam się pół dnia z migreną, ale postanowiłam zregenerować bransoletki przyjaciółki.
Wyglądały tak:
Łatwiej byłoby kupić na bazarku nowe, ale to talizmany przywiezione przez psiapsiółkę z MEXICO i mają dla niej sentymentalną wartość :-D, więc musiały być TE. Trochę się nakombinowałam, połączyłam z makramą i wyszło tak
Makrama daje możliwość regulacji, czego nie było, bo bransoletki były po prostu zawiązane. mam nadzieję, że kumpela się ucieszy!
I to tyle na dziś, może jeszcze coś z siebie wyduszę?
Buziam!



