Ale zanim pokażę, chciałabym Was zawiadomić, że Marta Borowska sprzedała mi bakcyla o nazwie "lawn fawn".
Są to stempelki z USA, z których można robić cuda:-)
Miał być clean & simple, ale....znowu przedobrzyłam. Za to jestem ciekawa, czy tylko ja mam taki dziwny humor, czy i Wam się spodoba?;-D
Embossingowych lśniących gwiazdek nie widac wcale....
Buziam!





























