Czasami ma się przeczucie....to mi spasuje.....tak było w przypadku kredek prismacolor.
Ogladałam te wszystkie cudowne prace wykonane tymi kredkami(dt, grupy na fb) i marzyłam, żeby choć trochę zbliżyć się do zrobienia podobnej pracy.
W poniedziałek rusza kolejne wyzwanie dt, więc zobaczycie w poście, jak wyglądała moja pierwsza praca. Nawet z niej jestem zadowolona!
Do kredek prismacolor dołączyłam wczoraj bezdrzewne Kooh-i-noor( podszepnęła dobra dusza), które w jakimś tam stopniu dają większe możliwości - np. zyskałam szary, którego w moim zestawie nie było.
Niestety brak moich ukochanych szarości i kolorów skóry(z wyjątkiem wykorzystanego peche) spowodowały, że nie jest to efekt do końca taki, jaki sobie wymarzyłam.
Jednak już widzę- z tej mąki będzie chleb! ;-D
Stempelek Gourjuss
Ponieważ to karteczka dla Marleny (akcja organizowana przez Etoilee TUTAJ), na czarny napis poleciał czerwony embossing, który widać dopiero pod światło.
Nowe kredeczki prismacolor wrzucone już do koszyka, ale....niestety kolory skóry pojawią się dopiero na początku marca...buuuuu....dlatego będziecie mieć albo mulatki, albo różanolice dziewoje;-D
Buziam sobotnio z silnym postanowieniem podziałania na płaszczyźnie rękodzielniczej;-D
PS Spróbuję coś zmajstrować samymi bezdrzewnymi- zobaczymy, co się da osiągnąć.